Upragniony dzwonek na przerwę zabrzmiał przed chwilą. Uczniowie klasy 4a mieli teraz przyrodę. Wśród tłumu wlokącego się do sali 34, byli Sandra i Łukasz. Przyjaźnią się od przedszkola i są nierozłączni. Obydwoje uczęszczają na kółko biblioteczne. A skoro o bibliotece mowa to zapewne nie wiecie, że dziś mają dyżury. Weszli do biblioteki. Tam jak zwykle tłum uczniów starszych i młodszych klas. Po środku tego tłumu- Jolka. Zmora całej klasy nieustraszona i zbuntowana nastolatka. Sandra nie chętnie ją obsłużyła:
- No cześć!- Jolka próbowała być miła.
- Oddajesz czy wypożyczasz? Auć!- Sandra z trudem uchroniła się od ciosu Jolki niestety musiała w tym celu "klapnąć" na plecy.
- Ojejciu, soreczka nie chciałam.- Jolka zauważyła minę Pani bibliotekarki.
- Jasne nie chciałaś mhm.- Burknęła Sandra. Znów o mało nie dostała.
- Przestań, bo Ci łeb wykręcę s**o!-Warknęła Jolka.
Tego było już za wiele dla Sandry. Z trudem pohamowała łzy i wybiegła z biblioteki. Łukasz za nią.
- Sandra poczekaj!- Wołał Łukasz jednak na marne. Sandra zatrzymała się dopiero przy ścianie. Osunęła się delikatnie na podłogę i zaczęła płakać. Po chwili dobiegł do niej Łukasz.
- Sandra wszystko ok?
- Nie nic nie jest ok! Wszystko się sypie!
- Uspokój się, gniew tu nic nie pomoże.
- Odczep się, w ogóle skąd ty wiesz, o co chodzi?!- Ryknęła Sandra i poszła.
Łukasz zdziwiony zachowaniem przyjaciółki poszedł za nią. Kiedy ją dogonił usłyszał, że mówiła do Renaty:
-Pożałuje, że ze mną zadarła. Chce wojny, to będzie mieć wojnę!
- Sandra ty oszalałaś z tego gniewu!- Krzyknął Łukasz. Zaraz potem dostał z liścia.
No i jak podoba się? Mam nadzieję, że tak.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz