poniedziałek, 4 kwietnia 2016

Rozdział 3

Miesiąc później.
-Tak szczerze to nie chce mi sie ćwiczyć-mruknęła Wiktoria stojąc przed salą od W-Fu.
- No masakra z tym W-Fem 2 razy dziennie??? Skandal!-krzyknęła Ola, kolezanka Wiki.
- Ale wiesz, dla Matiego zrobię wszystko (tu pokazuje serduszko)-powiedziała Wiki.
- Klasa 1D za mną!-krzyknęła Pani Karcz.
Klasa powlokła się za nauczycielką. Wiktori naprawdę nie chciało się ćwiczyć. W głowie świtał jej pewien plan, ale nie była pewna czy to zdziała. Spojrzała w stronę szatni. Nikt się tam nie kręcił. Teraz była pewna swojego planu. Poczekała, gdy tylko weszli na boisko i podeszła do pani Karcz.
- Bardzo przepraszam, ale czy mogłabym pójść do szatni po bluzę?
- Od kiedyś ty taka miła Jaworska? Dobrze idź!
Wiktoria pobiegła do szatni. Tak naprawdę, choć było to zakazane, weszła do męskiej szatni. Miała powód, szukała plecaka Mateusza. Spojrzała na korytarz i upewniła się, że nikogo nie ma. weszła do męskiej szatni. Spojrzała w około. Pierwsza myśl to była: Ale ci mężczyxni bałaganią. W szatni było bowiem pełno plecaków, na których walały się nieuporządkowane ubrania, buty itp. Wiktoria znała plecak Mateusza na pamięć. Mogła go opisać jednym słowem: Super. Podeszła bliżej. Zastanowiła się gdzie moze być telefon. Minłęo 10 minut zanim go znalazła. Wzięła go do ręki.
- O nie!-jęknęła.-kod pin!
Kolejne 10 minut zmarnowane. Kiedy wreszcie się udało weszła w galerię i zobaczyła chyba 100 zdjęć z Emilką. TU emilka, tam Emilka. Nie wytzrymała, rzuciła telefonem o ziemię. Dopiero poźniej zorientowała się co zrobiła, i która jest godzina. Szybko pobiegła na boisko. Kiedy wybiegała zadzwonił dzwonek.
C.D.N

piątek, 18 marca 2016

Rozdział 2

Wiktoria przez chwilę się wahała aż w końcu odpowiedziała:
- Nie wiem mamo. Tam będzie Emilka i Mateusz i będzie pomiędzy nimi... ech nie chce ci sie tłumaczyć.
- Córeczko, wiem co czujesz, ale myślę, że powinnaś tam pojechać.
- No dobrze.
Po tej szczerej rozmowie Wiktoria i jej mama udały się do szpitala. W szpitalu było chłodno i ponuro. Wokół było pełno chorych ludzi i dzieci. Wiktoria zauważyła małą dziewczynkę, która była łysa i w ręce miała kroplówkę. Spojrzała na nia i zauważyła, że dziewczynka patrzy na jej włosy.
- Mamo pójdź proszę do recepcji i zapytaj o Mateusza ok?-zapytała Wiktoria.
- No dobrze pójdę.
Kiedy mama Wiktori poszła do recepcji ona podeszła do dziewczynki. Wiedziała, że dziewczynka chciała mieć włosy.
- Cześć! Mam na imie Wiki a ty?
- Hej. Ja mam na imię Julka.
- Miło cie poznać!
- Masz łądne włosy. Ja też takie miałam-to "miałam" powiedziała z wyraźnym naciskiem. Wiktori zrobiło sie żal Julki.
- Wiesz co?? Mam przy sobie nożyczki. Obetnę sobie troche włosów i ci dam dobrze?
- Dzięki.
wiktoria ucieła sobie trochę włosów i dała małej Julce. Widać było że dziewczynka była wdzięczna.
10 minut później Wiktoria i jej mama stały już przed salą gdzie leżał Mateusz. Drzwi nie były przeszklone, więc Wiki nie widziała co się tam dzieje.
- Gotowa?-zapytała mama Wiktori.
- Uchm.
Wiktoria ostroznie uchyliła drzwi. Mateusz leżał sam nie było przy nim Emilki. Wyglądał całkiem nieźle. Kiedy Wiki to zobaczyła ulżyło jej. W gruncie żeczy zależało jej na Mateuszu coraz bardziej. Chyba był dla niej kimś więcej niż przyjacielem.
- Cześć!- zawołała Wiktoria.
- Wiki? Już myslałem, że o mnie zapomniałaś!
- Co?! Ja o tobie?! Nigdy w życiu!-Wiki uśmiechnęła się.
- Choć no tu - powiedział Mateusz.
Wiktoria podeszła do łóżka. Wzięła taboret i usiadła obok. Mateusz chwycił ją za rękę. Wiktoria poczuła przyjemne uczucie. Nagle do sali weszła Emilka. Mateusz odruchowo wziął rękę i schował pod poduszkę.
- Kto to jest?!-warknęła Emilka patrząc na Wiktorię.
- To jest Wiktoria moja... - tu przez chwilę się zawahał - znajoma-wydukał. Wiktoria zrobiła się sina ze złości.
- Jak? Jak mogłeś?-ryknęła-Byliśmy przyjaciółmi a ty mnie tak traktujesz?-mówiąc to rzuciła chusteczką w Mateusza i wybiegła z sali. Mateusz poczerwieniał ale zawołał za nią:
- Wiktoria!
- Nie mamy o czym gadać-usłyszał w odpowiedzi.
- Wiki!-tym razem usłyszał w odpowiedzi trzaśnięcie drzwiami.
- Nie przejmuj się takimi ludxmi jak ona. Są nic nie warci-powiedziała Emilka. MAteusz spojrzał na nią wzrokiem orła i odwrócił na drugi bok. Dlaczego nie powiedział Emilce prawdy? Bał się? W tym momencie tego nie wiedział. Wiedział jedno.Musi ją za to przeprosić.

************************************************************************************
No i opo skończone! Sorki, że tak długo czekaliście ale miałam problem z bloggerem i udało mi się wejśna niego dopiero przedwczoraj.
Miłej nocy
Buziaki
Regi

czwartek, 25 lutego 2016

Rozdział 1

-Tato zatrzymaj się tu na chwilę proszę! Muszę kupić sobie najnowszy magazyn bravo!-wykrzyknęła Wiktoria. Pan Michał niechętnie zatrzymał się przed kioskiem. Młodszy brat Wiktori Sebastian bawił sie wesoło samochodzikiem. Obok niego na fotelu był straszny bałagan. Wiktoria nie była za bardzo bałaganiarą, ale kiedy jechało się trzy godziny każdy miał prawo.Wysiadła i udała się do małego kiosku, w którym zawsze kupowała sobie bravo.
-Dzień dobry!-zawołała do miłej sprzedawczyni, która zawsze była pełna usmiechu. Tym razem jednak nie było jej do smiechu. Wiktoria od razu zauwazyła, że cos jest nie tak.
-Co podać?-zapytała Pani Julia.
- Co sie stało? Czemu jest Pani smutna?
- A więc ty nic nie wiesz? Ach, ten biedny chłopak z Ułańskiej podobno miał straszną przygodę wczoraj w nocy. Dwóch opryszków pobiło go do nieprzytomności. Nad ranem znalazła go taka Emilka z dołu. Wezwała pogotowie. On sie ocknął i powiedział jej, że dziekuje za uratowanie życia. Potem się pocałowali. Ach smutna ale piękna historia. A byłabym zapomniała, co podać?
- Bravo nowy numer-powiedziała Wiktoria starając się usmiechnąć, ale myśl, że Mateusz ma inną dziewczynę wprawiała ją w zły nastrój.  Odeszła od kiosku z gazetą w ręku. Wsiadła milcząc do auta i przez całą drogę wpatrywała się w szybę. Pan Michał i Pani Kasia rodzice Wiktori nie mogli zrozumieć czemu ich córka jest taka smutna. Jej Mama zdawała się domyślać. Kiedy dojechali do domu Wiktoria od razu zaszyła sie w swoim pokoju. Włączyła ipoda i zaczęła słuchac muzyki. Nagle do jej pokoju weszła Mama. Wiktoria spojrzała tylko na nią i znów zasłuchała się w muzyce. Mama zauważyła, że cos jest nie tak.
- Co się stało córeczko?-zapytała delikatnym głosem.
- Nic-powiedziała Wiki i zaczęła płakać. Mama delikatnie ją przytuliła. Wiki musiała się wypłakać.
- Teraz mi powiesz co sie stało?-zapytała kiedy Wiki sie uspokoiła.
- Wiesz kim był dla mnie Mateusz? Przyjacielem i wymarzonym chłopakiem! Ale teraz nie mam szans na to drugie. Nawet nie wiem czy on mnie jeszcze lubi. Nie wiem czy o mnie pamięta. Mamo ja go kochałam! A on wybrał inną! Mam dość. Najchętniej pojechałabym do tego szpitala, w którym leży i go pocałowała. I wyznałabym mu miłość. Ale nie umiem!-po tych słowach Wiki zaczęła płakać.
- Nie martw się Wiki, on na pewno o tobie pamięta.I pamięta co dla niego zrobiłaś i na pewno cię jeszcze lubi. I teraz powinnaś pojechać do szpitala i się z nim spotkać-powiedziała Mama i przytuliła mocniej córkę.


I co jak się podoba? Jak ktoś ma G+ to niech zawsze napisze komentarz. Chociaż "Fajne opowiadanie" Wtedy będę wiedziała, że ktoś tu jest!
#Gwiazdka
P.S poszukuję drugiej osoby do prowadzenia bloga chętni piszą do mnie!

Wstęp i postacie.

Piętnastoletnia Wiktoria pewnego dnia dowiaduje się, że chłopak, w którym od dawna się kochała uległ poważnemu wypadkowi.  Życie uratowała mu pewna dziewczyna z równoległej klasy Emilka. Kiedy chłopak całuję Emilkę Wiktoria robi sie zazdrosna i zaczyna robić wszystko by doprowadzić do rozstania pary. Czy jej się uda i zdobędzie miłość Mateusza? Dowiecie się o tym z tego bloga!

Wiktoria:
Piękna nastolatka, miła, dobra i wspaniałomyślna. Jej wadą jest to, że zazdrość ją zżera od środka.
Mateusz:
Przystojny chłopak o charakterze buntownika. Kochaja się w nim miliony dziewczyn. Którą wybierze?
Emilka:
Dziewczyna z osiedla Mateusza. "Łajza i głupia świnia"-Wiktoria
Reszta postaci nie bierze większego udziału w opowiadaniach, więc nie będę ich przedstawiać :)



wtorek, 23 lutego 2016

poniedziałek, 1 lutego 2016

The End

Myslałam długo. Jakieś pół roku i uznałam, że to oficjalny koniec tego bloga. Zaden post już sie tu nie pojawi. Ale mam jeszcze 3 blogi

Najlepsze Przyjaciółki.
Harry Potter i Ginny Weasley.
Policjantki i Policanci Ola i Jacek
Regii

czwartek, 22 października 2015

2.1 Afera z dopalaczami.

Następnego dnia Sandra przytargała - jak wydawało się Łukaszowi- sporo niepotrzebnych gratów do szkoły min. hełm, grube patyki, kulki z foli aluminiowej i kilka innych szpargałów. Łukasz był zdziwiony, lecz postanowił się nie odzywać, ponieważ policzek bolał go wystarczająco. Po kilku minutach nie wytrzymał jednak i odezwał się:
- Jeżeli mogę Cię spytać, to po co ci te graty?
- To nie są graty, to są białe bronie-wycedziła Sandra.
- Po co Ci te "białe bronie"?
- Rozwiążę tą sprawę z Jolką raz na zawsze! 
- Jaką sprawę z Jolką? Nie poznaję Cię Sandra!
- Aaa nie ważne!
Po przedostatniej lekcji zrobiło się wyjątkowo niebezpiecznie, ponieważ Sandra ruszyła "do boju". Razem z Jolką wyszły na boisko i zaczęły się lać. Dosłownie.
Nie trwało to jednak długo, bowiem wszystko przez okno swojego sekretariatu widział Pan Siwiec czyli dyrektor szkoły. Gdy tylko się zorientował wybiegł ze swojego gabinetu jak szalony. Nawet woźna chciała dzwonić po straż pożarną, bo myślała,że się pali.
- Halo, halo co się tutaj dzieje?!- wykrzyknął dyrektor siląc się na spokój. 
- Nic się tu nie dzieje! Niech Pan się lepiej zajmie swoimi sprawami.- Ryknęła Sandra. Dyrektora dosłownie zamurowało, ponieważ nikt jeszcze nigdy nie wyrażał się tak do niego.Chwycił ją za rękę i zaciągną do swojego gabinetu. Gdy dał jej do napicia wody, ona zamiast się jej napić wylała ją na siebie. Dyrektor oszołomiony zdołał wycedzić tylko jedno zdanie:
- Co ty robisz?
- Co? Tak jakby się teraz obudziłam- Sandra poczuła, że jest jej niedobrze.
- Sandro jesteś w moim gabinecie z powodu szarpaniny, którą spowodowałaś!
- Co? Aha teraz już wszystko rozumiem. Jolka dosypała mi czegoś do soku, który kupiłam.
- Myślisz, że to były narkotyki lub dopalacze?
- Podejrzewam, że to były dopalacze.
- Dziękuję Ci za informacje.
- Pani Natalio proszę przyprowadzić Jolę Frugę z 4A!
- Już się robi Panie Krzysztofie!
Po pięciu minutach zjawiła się z powrotem Pani Natalia wraz z Jolką.
- Jolu, możesz powiedzieć co wsypałaś Sandrze do napoju?
- Dopalacze, a co niby? Na maryśkę mnie nie stać więc kupiłam dopalacze...
- Jolanto czy handlowałaś nimi?!
Brunetka nie wiele myśląc zaczęła wszystko opowiadać jak handluje się dopalaczami itp. Po pięciu krótkich minutach dyrektor wydał decyzję, że Jola zostanie zawieszona w obowiązkach ucznia na tydzień. Po wizycie u dyrektora Sandra podeszła do swojego przyjaciela i przytuliła się do niego szeptając mu na ucho:
- Dziękuję, że jesteś moim przyjacielem...


No i co myślicie? Czy Sandrę i Łukasza połączy coś więcej niż tylko przyjaźń?
Tak wiem trochę się  rozpisałam :)