piątek, 18 marca 2016

Rozdział 2

Wiktoria przez chwilę się wahała aż w końcu odpowiedziała:
- Nie wiem mamo. Tam będzie Emilka i Mateusz i będzie pomiędzy nimi... ech nie chce ci sie tłumaczyć.
- Córeczko, wiem co czujesz, ale myślę, że powinnaś tam pojechać.
- No dobrze.
Po tej szczerej rozmowie Wiktoria i jej mama udały się do szpitala. W szpitalu było chłodno i ponuro. Wokół było pełno chorych ludzi i dzieci. Wiktoria zauważyła małą dziewczynkę, która była łysa i w ręce miała kroplówkę. Spojrzała na nia i zauważyła, że dziewczynka patrzy na jej włosy.
- Mamo pójdź proszę do recepcji i zapytaj o Mateusza ok?-zapytała Wiktoria.
- No dobrze pójdę.
Kiedy mama Wiktori poszła do recepcji ona podeszła do dziewczynki. Wiedziała, że dziewczynka chciała mieć włosy.
- Cześć! Mam na imie Wiki a ty?
- Hej. Ja mam na imię Julka.
- Miło cie poznać!
- Masz łądne włosy. Ja też takie miałam-to "miałam" powiedziała z wyraźnym naciskiem. Wiktori zrobiło sie żal Julki.
- Wiesz co?? Mam przy sobie nożyczki. Obetnę sobie troche włosów i ci dam dobrze?
- Dzięki.
wiktoria ucieła sobie trochę włosów i dała małej Julce. Widać było że dziewczynka była wdzięczna.
10 minut później Wiktoria i jej mama stały już przed salą gdzie leżał Mateusz. Drzwi nie były przeszklone, więc Wiki nie widziała co się tam dzieje.
- Gotowa?-zapytała mama Wiktori.
- Uchm.
Wiktoria ostroznie uchyliła drzwi. Mateusz leżał sam nie było przy nim Emilki. Wyglądał całkiem nieźle. Kiedy Wiki to zobaczyła ulżyło jej. W gruncie żeczy zależało jej na Mateuszu coraz bardziej. Chyba był dla niej kimś więcej niż przyjacielem.
- Cześć!- zawołała Wiktoria.
- Wiki? Już myslałem, że o mnie zapomniałaś!
- Co?! Ja o tobie?! Nigdy w życiu!-Wiki uśmiechnęła się.
- Choć no tu - powiedział Mateusz.
Wiktoria podeszła do łóżka. Wzięła taboret i usiadła obok. Mateusz chwycił ją za rękę. Wiktoria poczuła przyjemne uczucie. Nagle do sali weszła Emilka. Mateusz odruchowo wziął rękę i schował pod poduszkę.
- Kto to jest?!-warknęła Emilka patrząc na Wiktorię.
- To jest Wiktoria moja... - tu przez chwilę się zawahał - znajoma-wydukał. Wiktoria zrobiła się sina ze złości.
- Jak? Jak mogłeś?-ryknęła-Byliśmy przyjaciółmi a ty mnie tak traktujesz?-mówiąc to rzuciła chusteczką w Mateusza i wybiegła z sali. Mateusz poczerwieniał ale zawołał za nią:
- Wiktoria!
- Nie mamy o czym gadać-usłyszał w odpowiedzi.
- Wiki!-tym razem usłyszał w odpowiedzi trzaśnięcie drzwiami.
- Nie przejmuj się takimi ludxmi jak ona. Są nic nie warci-powiedziała Emilka. MAteusz spojrzał na nią wzrokiem orła i odwrócił na drugi bok. Dlaczego nie powiedział Emilce prawdy? Bał się? W tym momencie tego nie wiedział. Wiedział jedno.Musi ją za to przeprosić.

************************************************************************************
No i opo skończone! Sorki, że tak długo czekaliście ale miałam problem z bloggerem i udało mi się wejśna niego dopiero przedwczoraj.
Miłej nocy
Buziaki
Regi